mailto:rumcajs@ulisses.pl
1. OGRÓJEC

„A odszedłszy znowu się modlił,
powtarzając te same słowa”

(Mk 14,39).

Nigdy w całym Nigdy w całym życiu Pan Jezus nie okazał się tak prawdziwie człowiekiem, jak w Ogrójcu na modlitwie. Czyniąc ogromny wysiłek, z pobladłym obliczem, z drżącymi kolanami, wyciągniętymi rękami - klęczy, pada na twarz, podnosi się i znowu pada, wije się z boleści, spływa krwawy pot i wewnętrznej udręki, jakiej jeszcze nikt nie odczuwał i odczuwać nie będzie. Patrząc na to, a nawet tylko wyobrażając sobie tę scenę, każdy może wskazać na Zbawiciela i powiedzieć z Piłatem: „Oto człowiek". Jeżeli zaś zwrócimy uwagę na okoliczności tych cier­pień i cel, dla którego one zostały podjęte, wówczas również każdy obserwator może z całą słusznością zawołać głośno za setnikiem: „Oto prawdziwy Bóg!"
.....
Jego cierpienie powiększało osamotnienie. Wziął jak najbliżej Siebie – „na rzut kamieniem” – swoich trzech najbliższych: Piotra, Jakuba i Jana. Budzi aż trzy razy – bezskutecznie. Nawet Anioł musi się zjawić, aby być przy Nim w Jego osamotnieniu. Ta męka opuszczenia dojdzie aż do krzyku na krzyżu: Boże, mój Boże – czemuś Mnie opuścił.


2. Biczowanie

„Wówczas Piłat wziął Jezusa i ubiczował"

(J 19,1)

Opór oskarżycieli Pana Jezusa coraz bardziej wzrastał i mógł wywołać wzburzenie ludu, a Piłat bał się by nie wysłano na niego. skargi do Rzymu. Ta obawa zaciemniała w nim poczucie sprawiedliwości i prawa, a wysunęła na pierwszy plan wyrachowanie polityczne.

Postanowił tedy użyć wybiegu; zgodnie z żąda­niem tłumu wypuścił Barabasza i dla zjednania sobie oskarżycieli kazał wykonać uprzednie swoje przyrze­czenie i poddać Pana Jezusa biczowaniu.

....

Była to najokrutniejsza kara. Nie wolno jej było stosować wobec obywateli rzymskich. Dwóch biczowników – uderzało w plecy skazańca – 40 uderzeń. Kaci byli artystami – nie uderzali w jedno miejsce – starali się maksymalnie poranić całe plecy. Bicz składał się z dwóch rzemików zakończonych ołowianymi kulkami lub haczykami albo połamanymi kośćmi. Na Całunie odczytujemy ponad 100 ran. Wielu pod bicami kończyło swój żywot. Pan Jezus to przeżył.


3. Ukoronowanie (cierniem)

„A żołnierze, uplótłszy koronę z ciernia,
włożyli na jego głowę"

(J 19,2)

Po ubiczowaniu „żołnierze wprowadzili Pana Je­zusa do przedsionka pretorium i zwołali całą kohortę" (Mk 15,16). Tam Zbawiciel miał oczekiwać ostate­cznego wyroku.

Tego czasu użyli żołnierze do naigrawania się z Boskiego Mistrza: narzucili na niego czerwoną chla­midę, jakiej triumfator używał po odniesionym zwy­cięstwie, między związane w przegubach ręce we­tknęli trzcinę, która miała imitować władcze berło królewskie, oraz włożyli na Jego głowę, upleciony z cierni koronę, na wzór koron królewskich. Tłukli po głowie trzciną, aby korona bardziej kłuła. Do ręki wcisnęli trzcinę – znak chwiejności – berło królewskie.

Następnie przyklękali przed Nim, wstawali, pluli w oblicze, wyrywali trzcinę ze związanych rąk i uderzali po cierniowej koronie, przytem wołając: „Witajże, królu żydowski!" (Mt 27,27-30; J 19,2-3).

.....

Tamtejsze ciernie miało kolce długości naszych palców. Na Całunie odczytujemy około 32 ranywokół głowy. Na czole duży krwawy ślad sączący się z przebitej żyły na czole.


4. Dźwiganie krzyża

„A On sam dźwigając krzyż
wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki,
które po hebrajsku nazywa się Golgota"

(J 19,17).

W Jerozolimie miejscem na ukrzyżowanie skaza­nych był pagórek, znajdujący się na północ od miasta, zaraz za murami. Z powodu swego ukształtowania nazywał się on „Czaszką" (po łacinie - Calvaria a po aramajsku Golgota). Miejsce to było bardzo dogodne, albowiem położone obok bramy miasta, kędy prze­chodziło wielu ludzi, wystawiało skazanego na widok publiczny Obok znajdowały się grobowce, co zgadza­ło się z zasadą, że krzyżować należy w miejscu, gdzie grzebano umarłych. Od Golgoty do pretorium Piłata było na przełaj około kilometra drogi.

Chociaż drogi i ulice z racji świąt były zatłoczone, Pana Jezusa umyślnie prowadzono nieco dłuższą i bardziej uczęszczaną drogą, by nadać wyrokowi wię­kszy rozgłos. Najbardziej zainteresowani w tym byli arcykapłani i członkowie Sanhedrynu, którzy nie chcieli stracić okazji, by wobec ludu jak najdłużej okazać się zwycięzcami,
a jednocześnie wystawić skazanego na upokorzenie.

Trzy upadki – trzeci tragiczny. Widać na Całunie piasek z krwią na nosie – taki sam jak na pięcie. Bolesne spotkanie ze Swoją Bolesną Matką.

Pan Jezus idzie na śmierć. Idzie z miłosierdzia ku mnie. O, Jezu, miłosierdzia! Daj, bym mógł skorzystać z krzyża, który tak radośnie przyjmujesz dla mnie i za mnie! Daj mi ponieść śmierć według upodobania Twego. Ale odwróć sprawiedliwy wyrok śmierci wie­cznej za liczne grzechy i niewierności moje. Spójrz na mnie okiem nieskończonego miłosierdzia Twego, bym Cię miłował miłością nigdy nie ustający w tym życiu i w wieczności! Przyjmij na zadośćuczynienie za grzechy moje i całego świata, to najgorętsze pra­gnienie moje, bym mógł niegodną krwią własną oka­zać miłość ku Tobie!


5. Śmierć na krzyżu

„A Jezus wołając głosem wielkim, rzekł:
Ojcze, w ręce twoje oddaję ducha mego"

(Łk 23,46)

„Skłonił głowę i skonał" (J 19,30).

Przeszło już trzy godziny wisi Pan Jezus na krzy­żu. Męka jego coraz bardziej się potęguje. Ciało zwie­sza się z krzyża, coraz bardziej bezwładnie. Oblicze staje się coraz bledsze, a bruzdy, którymi krew spły­wała, coraz ciemniejsze i wyrazistsze.

Twarz się wydłużyła, rysy stały się delikatniejsze i ostrzejsze, policzki zapadły, a przez otwarte sine usta można było widzieć język. Oczy nabiegłe krwią patrzyły w bezkresną dal. Chrystus rozmawiał duchem z Ojcem Niebieskim.

Nagle drgnął, skierował wzrok ku niebu i z uczu­ciem rozczulającej dziecięcej ufności i miłości, z pod­daniem się woli Ojca, potężnym głosem zawołał: „Ojcze, w ręce twoje oddaję ducha mego". Potem skłonił głowę i skonał.

Pan Jezus „skłonił głowę i skonał" (J 19,30; Łk 23,46).
W zwykłych warunkach człowiek najpierw umiera, a potem skłania głowę. Pan Jezus najpierw skłonił głowę, aby udzielić przyzwolenia i zgodzić się na nadchodzącą śmierć, powiada św. Anzelm, a odda­je ducha w ręce Ojca zawoławszy głosem wielkim, aby okazać, że jak miał dosyć mocy i siły, by nie umrzeć w czasie strasznych mąk, tak znów tyle okazał miłosier­dzia, by przez śmierć swoją ożywić wszystkich skaza­nych za grzechy na wieczną śmierć. Boski pośrednik - mówi św. Wawrzyniec Justiniani - schyla głowę swo­ją ku miłosierdziu, skłania ku łasce, a opuszcza ku przebaczeniu.

Przyszedł szukać, co było zginęło, - uzdrowić, co było chorego - podźwignąć, co było upadłego. Spełnił to wielkie zadanie życiem pełnym niezwykłego trudu i straszną męką. Pozostawało mu tylko dać wyraz swego nieskończonego Miłosierdzia skłonieniem gło­wy przed śmiercią.
Jezu Ufam Tobie!!! Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego, Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego!   Dla Jego bolesnej Męki, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki miej Miłosierdzie dla nas i całego świata .Dla Jego bolesnej Męki miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata. Dla Jego bolesnej Męki, miej Miłosierdzie dla nas i całego świata...
Mapa Strony
GALERIA
Strona Główna
Miłosierdzie
Matka Miłosierdzia
Św. Faustyna
św. Andrzej Bobola
o. Zdzisław
Dokumenty Kościoła
Publikacje
Litanie
Godzina Miłosierdzia
Koronka
Nowenna
Święto
Obraz (Jezu ufam Tobie)
MATKA MIŁOSIERDZIA
Droga Krzyżowa
Zawierzenia
Rozważania do Koronki