MODLITWA DO ŚW. ANDRZEJA BOBOL1 JAKO PATRONA
POLSKI
Święty Andrzeju Bobolo,
nasz wielki Patronie!
Dziękujemy
Wszechmocnemu za to,
że do świętych Wojciecha i Stanisława,
patronów z
początku naszych dziejów,
dodał u boku Królowej Polski Ciebie.
Twoje życie
dopełniło się męczeństwem
w krytycznym okresie pierwszej
Rzeczypospolitej,
a Twoja świętość uznana została
przy końcu drugiej
Rzeczypospolitej,
której odrodzenie przepowiedziałeś.
Obecnie w
niepodległej Ojczyźnie
patronujesz odnowie naszego życia,
tak osobistego,
jak i społecznego,
żeby wzrastała jedność w Polsce, Europie i
świecie.
Niech Twój patronat
zjednoczy nas w miłości przez wiarę
w imię
Jezusa Chrystusa,
Twojego i naszego Pana,
który z Ojcem żyje i
króluje
w jedności Ducha Świętego
przez wszystkie wieki
wieków.
Amen.
KONFERENCJA DRUGA
Święty Andrzej chce
pomagać.
Są święci, którzy chcą nam pomagać Takim typowym świętym,
który mimo, że odszedł do nieba już wiele set lat a chce nam konkretnie pomagać
jest Antoni Padewski. Pomaga biednym całe już wieki w dziwny sposób. Sam kiedyś
wykorzystałem to jego skuteczne wstawiennictwo w tej dziedzinie.
Miałem
polecieć do Australii na trzy miesiące i tam głosić Miłosierdzie Boże wśród
Polonii. Przysłano mi bilet na samolot. Kosztował na nasze złotówki około 5000.
Zbliża się termin odlotu. Bilet gdzieś mi się zapodział. Tam terminy ustalone.
Mówię: św. Antoni pomóż - dolę odpalę - czyli 10%. Dosyć znaczna suma. Po trzech
minutach - jest. O, Ty św. Antoni, ale mnie kiwnąłeś. Schowałeś, abym Ci
obiecał. Zgoda, to przecież na biednych. Nie wrzuciłem tego do skrzynki, żeby
ktoś nie podprowadził. Dałem bezpośrednio jakiemuś pro-boszczowi. Był mocno
zdziwiony.
Święta Faustyna także obiecywała zstępować z nieba, aby nam
pomagać. Pragnie nadal być miłosierną dla tych, którzy ją wzywają.
Do tego
typu świętych należy św. Andrzej Bobola. Jednak on od początku miał pecha. Aby
potrzebującym mógł pomóc, musi się najprzód przypomnieć. Uczynił to dnia 16
kwietnia 1702 roku. We śnie ukazał się ojcu rektorowi kościoła w Pińsku
Marcinowi Godebskiemu obiecał opiekę i pomoc pod warunkiem, że rektor poleci
odnaleźć trumnę z jego ciałem i umieści ją oddzielnie. Po trzech dniach
znaleziono trumnę i odkryto wieko powstało ogromne zdziwienie. Mimo, że
upłynęło od umęczenia 45 lat ciało Męczennika było doskonale zachowane. Zaczęło
się pielgrzymowanie nie tylko katolików, ale także prawosławnych. Święty Andrzej
bardzo wielu pielgrzymom pomagał.
Kult św. Andrzeja budzi strach tak u cara
białego i czerwonego. Wędrówka do trumny zwłaszcza prawosławnych budzi lęk cara.
W roku 1866 do Połocka, gdzie aktualnie przebywała trumna z Andrzejem
przyjechała z Petersburga Komisja rządowa. W czasie spisywania protokołu
oderwała się od sufitu cegła i spadając zraniła jednego z urzędników. Zabobonni
komisarze widząc w tym działanie św. Andrzeja Boboli, pospiesznie opuścili
kaplicę. Nie ma co czepiać św. Andrzeja, bo rzuca cegłówkami.
W
czasach sowieckich kilkakrotne próby zbezczeszczenia Relikwii zostały
udaremnione przez wiernych. Dopiero 23 czerwca 1922 roku bolszewicy z Moskwy
wyjęli wobec ludzi Andrzeja z trumny, zdjęli z niego szaty i rzucili nim o
posadzkę, żeby się rozleciał. Ludzie, toć to próchno. Zabobon, ciemnota. A
jednak się nie rozleciał. Zostali przepędzeni przez wierzących. Powrócili jednak
22 lipca i zabrali Andrzeja z trumną do Moskwy umieszczając go w gmachu
Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia.
Było to tzw. Muzeum
ateizmu. Ludzie wyczuli, że to jakiś święty i do Muzeum ateizmu przychodzili jak
do sanktuarium, aby się modlić. Zdenerwowało to władze Muzeum i dali go w ciemny
kąt. Polska wielokrotnie zwracała się z prośbą, aby oddali Andrzeja z trumną.
Niestety nic z tego. Bali się tego spotkania Andrzeja z narodem. Podobnie jak
Gen. Jaruzelski w stanie wojennym nie sprowadzał koniaków o nazwie Napoleon, bo
gdy Polacy poczują w sobie Napoleona, mogą ruszyć na Moskwę - a to nie było
wskazane.
Dopiero gdy Związek Radziecki a zwłaszcza Moskwę dotknęła klęska
głodowa w roku 1922 głodującemu narodowi z wydajną pomocą pospieszył
Papież Pius XI. Wówczas Rząd Sowiecki wobec zasług Papieskiej Komisji
Ratowniczej przychylnie załatwił prośbę Ojca św. o wydanie Relikwii. Dnia 21
września 1923 roku wskazano trumnę Andrzeja, a parę dni później zgodnie z
życzeniem Moskwy powędrowała do Rzymu przez Odessę i Konstantynopol. Zostało
dane zastrzeżenie: Tylko nie przez Polskę. Do Wiecznego Miasta Relikwie przybyły
w Uroczystość Wszystkich Świętych. Złożono je w Bazylice św. Piotra na
Watykanie. W maju zaś 1924 roku Papież przekazał Ciało jezuickiemu kościołowi
del Jesu. Dzięki tym okolicznościom Andrzej mógł być obecny na swojej
kanonizacji, która odbyła się w Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego 17
kwietnia 1938 roku. Potem przez Jugosławię, Węgry, Czechosłowację, Czechowice,
Oświęcim, Kraków, Poznań i Łódź przybywa do Warszawy 17 czerwca 1938 roku. W
czasie II Wojny Światowej wędruje po Warszawie. Od dnia 13 maja 1989 roku
znajduje się w krypcie nowo wybudowanego Sanktuarium w Warszawie przy ul.
Rakowieckiej 61.
Najbardziej patriotyczny święty Polak. Jest bardzo
zatroskany o losy swojej Ojczyzny nawet po śmierci. Po trzecim rozbiorze Polski,
który miał trwać 123 lata, w roku 1819 w Wilnie ukazał się Andrzej dominikanowi
ojcu Alojzemu Korzedniowskiemu. Przedstawił wizję strasznej wojny i powiedział,
gdy ta wojna, której masz obraz przed sobą zakończy się pokojem, Polska
zostanie odbudowana i ja zostanę jej głównym Patronem. Przepowiednia w pierwszej
części się spełniła po I Wojnie światowej.
Cud nad Wisłą. W roku 1920, w dwa
lata po odzyskaniu Niepodległości, milionowa Armia Czerwona ruszyła na Warszawę.
Pragnęli już wtedy przeszczepić swój komunizm nie tylko w Europie środkowej, ale
i zachodniej. W obliczu zagrożenia kard. Aleksander Kakowski, Prymas Polski
zarządził w kościołach Archidiecezji Warszawskiej w dniach od 6 do 15 sierpnia
nowennę do bł. Andrzeja Boboli. W dniu 8 sierpnia w procesji na ulicach Warszawy
z relikwiami bł. Andrzeja Boboli i bł. Ładysława z Gielniowa, Patrona Stolicy,
wzięło udział około 100 000 osób. W ostatnim dniu nowenny 15 sierpnia Armia
Polska odniosła wspaniałe zwycięstwo, zakończone potem całkowitym pogromem
bolszewików.
Męczennik za jedność - Patronem na dziś. Wiek XX to wiek
rozbicia. Bóg jest jeden i dąży do jedności i ci, którzy są z Boga czują to
samo. Diabolos po grecku znaczy rozbijaka. Ci, którzy z diabła są dążą do
rozbicia. Takiego spiętrzenia nienawiści światowej jeszcze nie było. Pierwsza
wojna światowa, druga wojna światowa, i trzecia ciągle wisząca w powietrzu.
Rozbicie poszczególnych narodów. DDr i RFN, a nawet Berlin Wschodni i Zachodni
przedzielony murem. Wietnam północny i południowy, Korea Północna i Południowa,
Jugosławia, Czechosłowacja też się podzieliła. A Polska? W historii nasi
sąsiedzi dzielili nas wielokrotnie. Nie byliśmy jednak ze sobą skłóceni.
Nienawidzący się wzajemnie. Od roku 1945 system nam narzucony zaczął nas
dzielić. Najprzód na partyjnych i bezpartyjnych, niszczenie Polaków przez
Polaków nie tylko fizyczne, ale i moralne. Mózgi i serca zostały wypłukane z
patriotyzmu. Opluwano naszą minioną historię. Następuje coraz większy podział.
Powstają setki partii. Podział zostaje zauważany w naszych rodzinach. Święty
Andrzeju Bobolo męczenniku za jedność wstawiaj się za nami.
Wreszcie
dnia 16 maja 2001 roku doczekał się ogłoszenia go Patronem Polski. Czy to ma
jakieś znaczenie? Pan Jezus powiedział: Cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie i
związane w niebie. Gdy Kościół ogłasza św. Andrzeja Patronem Polski, czyli
specjalnym opiekunem - to samo dzieje się w niebie. Jest to już dekret Boży. Na
podstawie tego dekretu św. Andrzej może niejako domagać się od Pana Boga
ruszenia rezerw pomocy z nieba. Ma to więc i mocne prawne konsekwencje. Długo
musiał św. Andrzej o to walczyć.

